Dr House wymarzony diagnosta
Blogowe 22nd lipiec , 2008Dzisiaj chciałem potraktować o niejakim Gregory`m House czyli bohaterze serialu Dr House
Coż on może wiedzieć o życiu skoro nie pracuje w szpitalu, który ma podpisany kontrakt z NFZ? za joemonster.org
Jako, że okres wakacyjny obfituje w telewizyjne powtórki (zwykle wątpliwej jakości rodzime produkcje) - zdarzyło się, iż TVP2 zaserwowała nam powtórkę pierwszego sezonu (jeżeli się mylę proszę o poprawę) tegoż fantastycznego serialu.
Można powiedzieć, że Dr House już od pierwszej chwili przypadł mi do gustu. Sympatią darzę go oczywiście nie tylko ja. Krótka charakterystyka serialu za Wikipedia
Fabuła serialu toczy się wokół doktora Gregory’ego House’a, cynicznego, lecz zarazem genialnego diagnostyka, cieszącego się w środowisku medycznym opinią szaleńca i wichrzyciela. Doktor House chodzi o lasce, ponieważ kilka lat wcześniej nie zdiagnozowano u niego na czas zawału mięśnia czworogłowego uda, w konsekwencji którego doszło do martwicy. Z tego też powodu cierpi na przewlekły ból. By go złagodzić zażywa Vicodin, środek przeciwbólowy na bazie opium, od którego jest uzależniony. W każdym odcinku doktor House wraz ze swoim zespołem (w pierwszych trzech sezonach to doktorowie Allison Cameron, Robert Chase i Eric Foreman) próbuje zdiagnozować i wyleczyć pacjentów przejawiających rozmaite objawy, nie wyjaśnione wcześniej przez innych lekarzy. Oprócz tego serial skupia się także na prywatnym życiu House’a i członków jego zespołu.
Dr House chociaż jest cyniczny i powierzchownie szalony to wydaje się wręcz ideałem lekarza i diagnosty. Wprawdzie ów doktor jest tylko tworem czyjejś wyobraźni - częścią telewizyjnego show lecz chciałoby się takowego spotkać na swojej drodze w sytuacji niebezpieczeństwa związanego z utratą zdrowia. Oczywiście utraty zdrowia nikomu nie życzę.
Tak się złożyło, że miałem w życiu nieco styczności ze służbami medycznymi w naszym pięknym kraju. Można by powiedzieć, że nie mam kompetencji do wydawania sądów czy opinii w kwestiach medycznych. Uważam jednak, że czasy się zmieniają i pacjenci coraz częściej są dogłębnie świadomi jeżeli chodzi o ich stan zdrowia. Powstają fora, grupy wsparcia i wiele innych gdzie obowiązują ścisłe zasady dyskusji, koherencja itd. W Polsce może to zjawisko nie przybrało jeszcze takiej formy jak np. w kraju omawianego serialowego mistrza diagnozy(często pacjent całkowicie i bezkrytycznie zdaje się na lekarza). A przecież nasze życie jest najwyższą wartością , o którą musimy dbać. Dlatego często to od nas zależy nasza przyszłość - wybór właściwego lekarza może zdecydować o tym czego będziemy doświadczać później.
Z doświadczenia wiem, że lekarze bardzo często nie posiadają zdolności dedukcji. Bardzo często nie potrafią wykroczyć poza swoją wąską specjalizację medyczną. Wprawdzie z mojego punktu widzenia specjalizacja jest kluczem do sukcesu niestety nie może wykluczać umiejętności wyciągania właściwych wniosków. Np. jeden specjalista wysyła do innego jeżeli sam nie jest w stanie określić przyczyny problemu. W Polsce niestety mamy chory system ubezpieczeń zdrowotnych, który tak naprawdę nie sprawdza się wystarczająco. Pacjenci nie są kierowani na podstawowe badania bo jest “za drogo”! Interniści często leczą objawowo nim stan zdrowia pogorszy się tak drastycznie, że niewiele można już zdziałać. Można powiedzieć , że prowadzi on do sytuacji kiedy to wszyscy są niezadowoleni. Grupa dobrze zarabiających ubezpieczonych osób pomimo, iż duża część ich wypracowanych środków trafia na odpowiednie konta ubezpieczyciela nie korzysta z państwowej opieki medycznej (wybierają wizyty prywatne) - kto będzie czekał 3 miesiące na rezonans w naglącej sytuacji?
Grupa osób biednych trafia w “wieczne kolejki” i jeżeli sytuacja jest dramatyczna źle wykorzystany czas mści się bardzo szybko.
I wreszcie znajomi po fachu Doktora z amerykańskiego show telewizyjnego - lekarze. Osobiście pomimo złych doświadczeń stanę po ich stronie. Ale zaznaczam po stronie prawdziwych dobrze wykształconych, ambitnych , zapracowanych lekarzy z Polski. Sam nazywam polskiego odpowiednika Dr Housa doktorem Chałupa . Brzmi śmiesznie? Może i tak ale pokazuje różnicę. Gdzie wolicie mieszkać w pięknym domu czy chałupie? Nasi lekarze często muszą pracować na kilku etatach. Wszystkim nasuwa się od razu myśl : Ale oni przecież dobrze zarabiają… A ja myślę: za zajmowanie się największą ludzką wartością chyba należy się godziwe wynagrodzenie? Jeżeli cenisz sobie bardziej inne dobra np. masz na świetny komputer, telewizor czterdzieści cali - a narzekasz na lekarza , który za uratowanie życia dostaje mniej niż powiedzmy pierwszej klasy programista za godzinę pracy… Oczywiście sytuacja tutaj nieco się różni. Po co mam płacić dwa razy? ubezpieczenie, a następnie lekarzowi za prywatną wizytę. I tutaj uwidacznia się nasza krajowa patologia.
Gdy patrzy się na Dr H można pomyśleć, że jest wredny i jednocześnie genialny, szorstki i jednocześnie niebywale racjonalny. Każda pozornie mało znacząca informacja jest dla niego kolejnym centymetrem “nici Ariadny”. Taki idealny lekarz może nie istnieje i niepotrzebnie wytwarza w naszych głowach ból wynikający z unaocznienia kontrastu pomiędzy tym co znamy - a tym czego byśmy chcieli.
- Six Feet Under (Sześć stóp pod ziemią)
- Koszmarny design Naszej Klasy
- Blogosfera
- SDM w Koszalinie…
- Hedonizm w poszukiwaniu szczęścia
Witaj. Bardzo mi miło, że Chcesz dodać komentarz do mojego wpisu. Nim to Zrobisz Pamiętaj, że aby komentarz został zaakceptowany muszą zostać spełnione następujące kryteria :
- podany przez Ciebie adres e mail musi być prawdziwy
- komentarz musi coś wnosić nie tylko ograniczać się do np. stwierdzenia: masz rację
- komentarze wulgarne obraźliwe oraz niepoprawne ortograficznie i gramatycznie nie będą akceptowane.
Oceń Artykuł :












Nazywam się Kamil Gruba mam 25 lat. Obecnie jestem studentem zacnego kierunku Filozofia o specjalności komunikacja społeczna - studia II stopnia na Uniwersytecie Adama Mickiewicza 







