Dzisiaj chciałem napisać słów kilka o bardzo interesującym dziele R. Dawkinsa tj. książce Samolubny gen

Znalazłem się pod sporym wrażeniem twórczości Richarda Dawkinsa. Tak się złożyło, że jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej krytykującej myśl kreacjonistyczną. Temat jest może już bardzo mocno oklepany lecz staram się aby praca była dosyć oryginalna. Idzie mi to pisanie bardzo wolno. Inspiracją do podjęcia takiej tematyki była właśnie styczność z książkami R. Dawkinsa. Wczoraj podczas podróży pociągiem przeczytałem większą część wyjątkowej książki tj. Samolubnego genu.

Samolubny gen jest książką wyjątkową, która prostym językiem prezentuje laikowi odpowiedź na jedno z najbardziej nurtujących ludzkość pytań - pytanie o to kim jesteśmy , jaki jest nasz cel. Zdziwieni ? myśleliście, że nie znamy odpowiedzi na to zasadnicze pytanie?

Organizmy żywe istniały na Ziemi, nie wiedząc dlaczego istnieją, przez ponad trzy miliardy lat, nim wreszcie w głowie jednego z nich zaświtała prawda. Był nim Karol Darwin. Trzeba przyznać, że tej prawdy domyślali się inni , ale to Darwin sprawił, że na pytanie, które posłużyło jako tytuł tego rozdziału, możemy dać dociekliwemu dziecku rozsądną odpowiedź. Odpowiadając na fundamentalne pytanie: Czy życie ma jakikolwiek sens? Po co istniejemy? Kim jest człowiek? - już nie musimy odwoływać się do sił nadprzyrodzonych.

Oczywiście zawsze znajdą się osoby, które nie rozróżniają tego czym jest prawda i dążenie do niej od tego , co chcieliby widzieć za prawdę - na co zwraca już Dawkins na początku swojej książki. Paradygmat darwinowski jest dzisiaj z naukowego punktu widzenia niepodważalny. Pomimo wielokrotnych wysiłków mających na celu jego obalenie ma się on jak najlepiej. Im więcej prób falsyfikacji tym paradoksalnie z ewolucjonizmem lepiej.

Filozofowie czy współcześnie naukowcy tym właśnie różnią się od ogółu , że bliższe im jest dążenie do prawdy niż poszukiwanie wygodnych im odpowiedzi. W wielkim uproszczeniu : liczy się dla nich nawet najgorsza prawda niż usilna walka o to co byłoby dla nich wygodne. Wolę wiedzieć, że świat jest okrutny (jeżeli tak faktycznie jest) niż oszukiwać się nieustannie , że istnieje dobro, miłość i przyszła sprawiedliwość.

Jak pisze autor:

Myślą przewodnią tej książki jest pogląd, że zarówno my, jak i inne zwierzęta, jesteśmy maszynami stworzonymi przez nasze geny. [...] Będę starał się wykazać, że najważniejszą cechą, jakiej można oczekiwać u dobrze prosperującego genu, jest bezwzględny egoizm. Egoizm genu prowadzi na ogół do egoizmu w zachowaniach osobniczych. W zdaniu tym słowa “w pewnych” i “ograniczonej” są bardzo ważne. Obojętnie bowiem, jak bardzo chcielibyśmy, by było inaczej, miłość powszechna i dobro gatunku jako całości są pojęciami, które po prostu nie mają ewolucyjnego sensu [str. 19]

Autor podkreśla później, że nie jest rzecznikiem moralności opartej na zasadach ewolucji.

Co bardzo istotne jak już wcześniej wspominaliśmy kładzie nacisk na bardzo często pojawiające się błędne rozumowanie polegające na nieumiejętności rozróżnienia pomiędzy : wyrażaniem poglądu na temat rzeczywistego stanu rzeczy a orędowaniem za stanem rzeczy, który uważa się za pożądany.

Chciałem tutaj właśnie uwypuklić ten bardzo istotny problem o jakim wspomina nieprzypadkowo autor omawianej książki. Często dzisiaj nie mamy świadomości jak wiele już wiemy o ludzkiej naturze. Brak tej wiedzy skutkuje przenoszeniem odpowiedzialności za wypełnieniem tej luki do sfery “metafizycznej”, która to z perspektywy przeciętnego zjadacza chleba oprócz znacznego uproszczenia niesie jeszcze jeden plus : układa odpowiedź pożądaną przezeń. Niestety jeżeli tylko taki człowiek jest oszukiwany - częściowo również sam uczestniczy w powielaniu tej nieprawdy. Książka Dawkinsa zwraca uwagę na fakt, iż na bardzo wiele kluczowych pytań posiadamy już odpowiedzi.

Odpowiedź nie jest może optymistyczna. Jesteśmy tak naprawdę maszynami, które służą niemal nieśmiertelnym genom (które nieustannie walczą o przetrwanie). Nasze ciała są tylko przejściowymi śmiertelnymi powłokami maksymalizującymi szansę na sukces przetrwania genów. Zachowania altruistyczne pojawiają się tylko wtedy kiedy służą paradoksalnie egoistycznym celom genów.

Nie zostaliśmy zaprojektowani przez świadomą inteligencję.

Z początku maszyny przetrwania były zaledwie pojemnikami na geny, zapewniając im niewiele więcej niż osłonę przed atakiem chemicznym ze strony rywali [...] Oba główne rodzaje maszyn przetrwania opanowały coraz bardziej pomysłowe sztuczki , by na najrozmaitsze sposoby poprawić swoją sprawność życiową [...] Odgałęziały się wciąż nowe podrodzaje i podrodzaje podrodzajów , każdy z nich celujący w wyspecjalizowanym sposobie życia : w morzu , na lądzie, w powietrzu , pod ziemią [...] [str. 75]

Serdecznie polecam niniejszą książkę.